Dziewczyny Karola – Rozmowa z Kasią Suliborską-Bańczyk

Za co kocha się kury? Czy kogut zawsze bywa głośnym strażnikiem stada? Co zrobić, żeby kury były szczęśliwe? Kasia Suliborska-Bańczyk równo rok temu postanowiła rozpocząć przygodę z hodowlą niosek. I choć temat karmienia zwierząt z racji zawodu (doradca żywieniowy ds. trzody), jest jej znany, w przypadku kur wiedzę musiała zdobywać od podstaw.

Kasiu, skąd się wziął pomysł na hodowlę kur?

Może na początku trochę żartobliwy powód - przez lata koleżanki i koledzy, widząc mój ogród mówili: „Kasia, masz taki duży ogród, kiedy będziesz miała kury?”. A tak na poważnie, to zwyciężył pragmatyzm i praktyczność. Moja rodzina je dużo jaj, wierzymy, że jaja są zdrowe, że to doskonałe źródło białka, idealny pokarm do zaspokajania potrzeb żywieniowych człowieka. Poza tym chciałam mieć swoje jajka od kur, które wiem, jak i czym są karmione, a jaja będą wysokiej jakości. Jak już kury pojawiły się, to przyszła obserwacja i wniosek, że kury to tak naprawdę fajne zwierzęta! Bardzo mocno mnie to wciągnęło. Teraz, jak na nie patrzę, działają na mnie uspokajająco, więc oprócz pysznych jaj mam też lekarstwo na zmęczenie i stres

Dlaczego kury jako zwierzęta są ciekawe?

Fascynują mnie ich zachowania społeczne. Moje kury trzymają się w grupie, widzę ich zależności w stadzie – dominację, przewodnictwo, widzę, że są kury odważne, są też bardziej wycofane. Są takie, które uwielbiają siedzieć na gałęzi, inne są bardzo spokojne i ciche. Każda ma indywidualny charakterek. Obserwując stado, można zobaczyć, jaką rolę pełni kogut w zespole. Mój na przykład jest… takim pantoflarzem. Kury ułożyły sobie go nawet do tego stopnia, że od nich ucieka. Jest spolegliwy, jak na koguta. Jestem zaskoczona, jak bardzo kury kochają jeść. Widzę, że wydają charakterystyczne dźwięki – inaczej kogut woła, jak coś znajdzie, a inaczej jak kura znosi jajo. Jak ktoś obcy się pojawi, kogut daje od razu głośny sygnał.

Ile masz kur?

Mam 14 kur, w tym 4 kury Rosa i 10 kur Dominant oraz koguta o imieniu Karol. Na kury mówię „dziewczyny”.

Z czego czerpiesz wiedzę o ptakach?

Jestem mieszczuchem, który 20 lat temu wyprowadził się na wieś, nikt w rodzinie wcześniej nie miał kur, nie odziedziczyłam wiedzy o nich po babci czy rodzicach. Wszystkiego musiałam nauczyć się sama. Przede wszystkim uczę się z doświadczeń osób, które hodują kury. Dużo rozmawiam z hodowcami, dużo wiedzy czerpię też z portali społecznościowych. O dbaniu, żywieniu, jak zapobiegać chorobom, o tym, że kury szybko się nudzą, że muszą mieć zajęcie, żeby nie było agresji i innych niebezpiecznych zachowań.

Co Ci sprawia największą radość w hodowli?

Ogromną satysfakcję sprawiła mi budowa mojego kurnika. Zaprojektowałam go sama, tak, żeby było jak najmniej obowiązków przy kurach. Żeby był estetyczny, żeby była woliera, żeby była swoboda ruchu - kury mają około 200-metrowy wybieg. Mogą sobie grzebać, kiedy chcą, mają dostęp do wyjścia na zewnątrz cały rok. Kurnik ma wentylację, stosuję naturalną ściółkę lnianą, dezynfekcję suchą, tak żeby kury zachowały jak najdłużej zdrowie. Zanim powstał, szukałam różnych rozwiązań w Internecie i nimi się inspirowałam. Potem znalazłam stolarza i według mojego projektu go zrobił. Kurnik jest wygodny do obsługi dla mnie (czyszczenie i zbieranie jaj), wygodny i bezpieczny dla kur

Mam także w kurniku monitoring wilgotności i temperatury, system świetlny zimą, dzięki czemu nie mam spadku nieśności

Dla mnie kury nie są źródłem dochodu. Ważne jest dla mnie, żeby miały dobre warunki, ważny jest dla mnie ich dobrostan.

Jak i czym żywisz kury?

Nie oszczędzam na paszy, patrzę na skład surowcowy i parametrowy (karmię Nioską Vita). Daję im witaminy z linii ProZdrowo – „Odporność” zimą czy „Spokojne stado”. Zimą, kiedy nie mają dostępu do zielonki, miksuję im warzywa – buraki, marchew.

Moje kury zawsze mają pełne karmiki, świeżą wodę, dzięki temu mam bardzo dobrą nieśność - w marcu to 86%!

Jakie było Twoje największe wyzwanie, jeśli chodzi o hodowlę w tym roku?

Jak większość z nas zostałam zaskoczona wyjątkowo mroźną zimą. Przez prawie dwa miesiące - styczeń i luty temperatury spadały nawet do minus 22°C. Postanowiłam w tym czasie dogrzewać kurnik „kwoką”, tak aby temperatura nie spadała poniżej +10 st. C. Moje kury mimo mrozów miały swobodę, mogły wychodzić kiedy chciały na dwór. Mimo że kurnik jest docieplony, mój Karol przez odmrożenia stracił 3 ząbki na grzebieniu. Czytałam, że aby temu zapobiec, można smarować wazeliną. Jest to jakaś lekcja dla mnie – w końcu to pierwsza moja i kur zima. Natomiast nie narzekam – moje nioski mają dobrą odporność, dlatego niska temperatura, mimo że nas zaskoczyła, to nie zniszczyła mojego stada i nie spowodowała spadku nieśności

Czy jest coś, co chciałabyś przekazać innym początkującym hodowcom?

Nie oszczędzać na kurach, bo dzięki temu jest dużo zdrowych jaj! Znajomi, rodzina – uwielbiają jajka ode mnie. Co więcej, kury wspaniale jednoczą wszystkich - cała moja rodzina zaangażowała się w hodowlę – mama emerytka dokarmia, dzieci chodzą oglądać kury, obserwują i uczą się ich zachowań. A dodatkowo hodowla kur to wspaniały relaks w tym przebodźcowanym, pędzącym świecie.
Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiała: Anna Durajska